Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2012, Maj24 - 120
- 2012, Kwiecień25 - 102
- 2012, Marzec26 - 101
- 2012, Luty25 - 53
- 2012, Styczeń29 - 49
- 2011, Grudzień30 - 28
- 2011, Listopad27 - 33
- 2011, Październik11 - 18
- 2011, Wrzesień17 - 40
- 2011, Sierpień25 - 63
- 2011, Lipiec20 - 54
- 2011, Czerwiec23 - 67
- 2011, Maj23 - 66
- 2011, Kwiecień21 - 52
- 2011, Marzec21 - 61
- 2011, Luty25 - 36
- 2011, Styczeń24 - 29
- 2010, Grudzień30 - 10
- 2010, Listopad25 - 17
- 2010, Październik1 - 2
- 2010, Wrzesień11 - 16
- 2010, Sierpień15 - 12
- 2010, Lipiec15 - 15
- 2010, Czerwiec16 - 20
- 2010, Maj15 - 6
- 2010, Kwiecień13 - 0
- 2010, Marzec12 - 0
Dane wyjazdu:
63.74 km
0.00 km teren
02:04 h
30.84 km/h:
Maks. pr.:45.70 km/h
Kadencja:83.0
HR max:155 ( 77%)
HR avg:130 ( 65%)
Podjazdy:356 m
Kalorie: 989 kcal
Rower:Giant TCR C2
Tlenowo na wietrze
Piątek, 25 maja 2012 · dodano: 25.05.2012 | Komentarze 3
Dzisiaj spokojne kręcenie w tlenie, nie za długo nie za krótko.Znowu męczyłem się z wiatrem, na poligonie puściutko, wszyscy albo oglądali Giro ale odpoczywali przed jutrzejszym wyścigiem w Suchym Lesie (szkoda, że nie jest rano tylko popołudniu, może bym wystartował).
No i dziś padła mi bateria w Powertapie, a nie mam klucza do odkręcenia pokrywy piasty :/ Trzeba będzie kupić lub od kogoś pożyczyć. Szkoda, bo chciałem wyjątkowo wziąć koła treningowe do Leszna w niedzielę i zobaczyć jaką moc generuję na wyścigu... Pozostaje jednak wypróbować nowe oponki Veloflex Corsa wraz z lateksowymi dętkami Michelin - ponoć taki zestaw niesie jak szytka - się okaże :)
Kategoria: 0 - 70
Dane wyjazdu:
83.09 km
0.00 km teren
02:31 h
33.02 km/h:
Maks. pr.:51.00 km/h
Kadencja:79.0
HR max:181 ( 90%)
HR avg:150 ( 75%)
Podjazdy:523 m
Kalorie: 1537 kcal
Rower:Giant TCR C2
Siłaaaa + foty z Torunia
Czwartek, 24 maja 2012 · dodano: 24.05.2012 | Komentarze 5
No to dziś kolejny trening z serii "ma boleć".Wiało dziś jak jasna cholera, no ale taki już żywot kolarza, że walka z wiatrem to codzienność.
Najpierw trzy podjazdy na Radojewo nad progiem i tu miła niespodzianka... Wartości średnie poniżej (prędkość, śr. puls, śr moc), co prawda akurat wiało trochę z boku i trochę w plecy, ale mieć tam średnią prędkość pod górę prawie 37 to już konkret. Bardziej cieszą mnie jednak średnie moce - 330 wat przez 3 minuty to mój rekord na tym podjeździe, no i wszystkie trzy powyżej 300 wat :)
1. 36,7 km/h, 168, 330 wat !!!!
2. 35,0 km/h, 169, 303 wat
3. 33,5 km/h, 169, 306 wat
Potem dojazd na Poligon i tutaj trzy tempówki siłowe w strefie okołoprogowej (trasa pagórkowata, więc ciężko było z trzymaniem odpowiednio wysoko mocy na zjazdach):
1. 38,8 km/h, 170, 265 wat
2. 37,9 km/h, 166, 248 wat
3. 37,6 km/h, 166, 243 wat
No i na koniec już kręcenie w okolicy 200 wat i powrót do domu.
Bardzo fajny trening i bardzo optymistyczne waty na podjazdach, jest progres i to jest najważniejsze :)
I prawie mnie dziś zabił jakiś debil w TiRze, wyprzedził mnie na zapałkę na zakręcie, gdzie nie było pobocza tylko od razu barierka. Prawie się otarłem o naczepę - koszmar.
W sieci pojawiło się kilka fotek z Torunia:


Powrót z buta na metę po defekcie...

Kategoria: 70-90
Dane wyjazdu:
53.27 km
0.00 km teren
01:50 h
29.06 km/h:
Maks. pr.:50.90 km/h
Kadencja:88.0
HR max:138 ( 69%)
HR avg:114 ( 57%)
Podjazdy:254 m
Kalorie: 656 kcal
Rower:Giant TCR C2
Aktywna regeneracja
Wtorek, 22 maja 2012 · dodano: 22.05.2012 | Komentarze 2
Na dziś w planie aktywna regeneracja czyli "kręcenie turystyczne" ;)I bardzo dobrze, bo dziś był taki upał, że jakiekolwiek interwały, tempówki czy podjazdy by mnie wykończyły.
Normalnie jak w środku lata, w pełnym słońcu się gotowałem (średnia temperatura z Garniaka 31 stopni).
A trening bez przygód, z małej tarczy - fajnie czasem tak pokręcić spokojnie. A jaki zabójczy średni puls :D Chyba nigdy takiego nie odnotowałem.
Kategoria: 0 - 70
Dane wyjazdu:
61.16 km
0.00 km teren
02:03 h
29.83 km/h:
Maks. pr.:51.60 km/h
Kadencja:86.0
HR max:148 ( 74%)
HR avg:124 ( 62%)
Podjazdy:211 m
Kalorie: 890 kcal
Rower:Giant TCR C2
Rozjazdowo
Poniedziałek, 21 maja 2012 · dodano: 21.05.2012 | Komentarze 0
Po wczorajszym mocnym wyścigu dziś spokojna przejażdżka w tempie rozjazdowym. Ogólnie jest super, bo nic mnie po wczorajszej jeździe nie boli, tak więc z regeneracją super - co cieszy :)Gorzej, że okazuje się iż moje koło Mavic RSys mogę naprawić jedynie w Harfa Haryson we Wrocławiu, odpisali mi jakie będą koszty, cytuję:
Koszt szprychy - 52,00 PLN, do tego należy doliczyć pierścienie TraComp
32,00 PLN i robocizna - 60,00 PLN.
No to się załamałem - a do tego jeszcze trzeba doliczyć przecież kuriera...
Już chyba nigdy nie kupię Maviców, tylko będę kółka składał...
Kategoria: 0 - 70
Dane wyjazdu:
117.54 km
0.00 km teren
03:14 h
36.35 km/h:
Maks. pr.:69.00 km/h
Kadencja:83.0
HR max:189 (-%)
HR avg:161 ( 80%)
Podjazdy:444 m
Kalorie: 2171 kcal
Rower:Giant TCR C2
Pętla Toruńska 2012
Niedziela, 20 maja 2012 · dodano: 20.05.2012 | Komentarze 12
Pobudka już o 4:45, szybkie śniadanie i do samochodu, wszystko było już uszykowane wieczorem więc uwinąłem się raz dwa i mogłem jechać do Torunia, no prawie bo wyścig został przełożony do miejscowości Łążyn (powód to maraton biegowy w centrum Torunia).Dojeżdżam na miejsce o 7:45, więc idealnie – jest czas na wzięcie pakietu startowego (całkiem fajnego), ubranie się, przygotowanie roweru i rozgrzewkę. Spotykam Miszada, trochę gadamy i słyszę, że moje opony już dość sfatygowane – jak się później okaże były to słowa prorocze...
Pojawiła się bardzo konkretna ekipa, czołówka Road Maraton z Bikeholikami i Nutraxxxem oraz wielu innych wymiataczy znanych z tras innych wyścigów. Wiedziałem, że będzie dziś bolało, szczególnie że po krótkim czasie wg ICM miał się ruszyć mocny wiatr.
1.2.3... start
Organizator zapewnił start wspólny, więc na początku dość nerwowo – jedziemy całą szerokością szosy, więc są problemy jak coś jedzie z naprzeciwka – ale zazwyczaj samochody zjeżdżały ze strachu na pobocze ;) Ja ruszam raczej z tyłu stawki, ale wiedząc że na trasie są podjazdy stopniowo przebijam się do przodu, tak że górkę w Zamku Bierzgłowskim jadę w czubie – nie chciałem ryzykować, że jacyś słabeusze mnie zablokują i stracę kontakt z czołówką. Ogólnie były osoby, które przy mocnym zaciągu lub pod górkę zostawały, a potem jak robiło się luźniej przebijały się bez sensu z powrotem do przodu i na takich trzeba było uważać.
Ogólnie to mój cel na ten wyścig był jeden – mocny i długi trening, chciałem po prostu jak najdłużej jechać z pierwszą grupą, ale o jakimś nadzwyczajnym miejscu nie myślałem – wiem gdzie jest moje miejsce na płaskich wyścigach.
Pierwsza runda bardzo fajna, cały czas trzymałem się w miarę z przodu, tempo w peletonie było mocno rwane z uwagi na próby ucieczek, więc po okresach mocnego kręcenia można było trochę odpocząć. Na początku drugiej rundy poszedł bardzo mocny zaciąg z przodu, a akurat był zjazd i w dodatku pod wiatr więc grupa się podzieliła. No ale zagryzłem w zęby i doprowadziłem grupkę do czołówki – łatwe to nie było ale się udało. Od tej chwili wiedziałem, że z tym wiatrem będzie dziś bardzo ciężko.
No i w drugiej części drugiej rundy zaczęły się mocne ranty, ja akurat byłem z tyłu więc nie było gdzie się chować – masakra, na puls nie patrzyłem. Kilka razy trochę odstawałem i potem dochodziłem do czołówki. W końcu zaczęło wszystko pękać, jechałem z Miszadem ale chciałem jeszcze spróbować dojść do czołówki i dokręcałem solo. Skończyło się to tym, że zjechałem się w małej trzyosobowej grupce, przed nami było widać większą – coś koło 6 osób, a dalej było widać czołówkę. Za punkt honoru postawiliśmy sobie dojście do grupki przed nami i po mocnych zmianach się udało – tak więc w tej chwili byliśmy w zasadzie w drugiej grupie wyścigu, ale bez szans dojścia do czołówki, która była znacznie liczniejsza.
I muszę powiedzieć, że złożyła nam się bardzo fajna grupka, pracowaliśmy po zmianach zgodnie trzymając fajne tempo. Na podjazdach byłem zdecydowanie najmocniejszy, odjeżdżałem bez problemu :) Ale wiatr nam bardzo przeszkadzał, szczerze mówiąc to był wyścig typowo na wyniszczenie :)
Na trzeciej rundzie już czuję w nogach przejechane kilometry, tak na 105 km przyszedł mały kryzys ale szybko się z nim uporałem, grupka zaczęła się zmniejszać, bo jakiś czas ktoś zostawał, szczególnie na podjazdach.
No i jak już do mety trzeciej rundy zostały 2 km wielkie bum, jak strzał na poligonie, ale to nie żołnierze na ćwiczeniach, a moje Schwalbe Ultremo R.1. Na początku myślałem, że to tylko dętka i byłem zły że stracę kontakt z moją grupką, ale jak zobaczyłem rozsadzoną oponę to już było pozamiatane. 2km z buta do mety i wycofanie z wyścigu po 3 rundach. Szkoda, bo wiem że z tą grupką dojechalibyśmy do mety z całkiem fajnym czasem – jak będą wyniki to zobaczę jak koledzy pojechali. A Schwalbe po prostu się już przetarła, tyle tylko że moim zdaniem nie było po niej widać, że już trzeba myśleć o nowej...
Czy ktoś w tym roku ma większego pecha jeśli chodzi o koła, dętki i opony ??!!
Podsumowując:
Fajny wyścig, start wspólny, bardzo konkretna runda z podjazdami, piękna pogoda z bardzo paskudnym wiatrem i mocna obsada.
Wyszedł mi bardzo dobry trening, a przecież takie było założenie. Nogi zareagowały idealnie, nic mnie teraz nie boli, pewnie jeszcze jedna runda by mnie dojechała i już tak kolorowo by nie było. Szkoda tylko pierwszego w „karierze” DNF-a.
No nic... jedziemy dalej :)
Kilka fotek:


Powrót z buta na metę po defekcie...

Kategoria: Zawody
Dane wyjazdu:
46.95 km
0.00 km teren
01:33 h
30.29 km/h:
Maks. pr.:54.00 km/h
Kadencja:87.0
HR max:176 ( 88%)
HR avg:136 ( 68%)
Podjazdy:195 m
Kalorie: 827 kcal
Rower:Giant TCR C2
Przepalenie przed Toruniem... co za pech :/
Sobota, 19 maja 2012 · dodano: 19.05.2012 | Komentarze 12
Tradycyjny trening na dzień przed wyścigiem. Nie chciałem jednak powtórzyć błędu z Ustronia i dziś było lekko, ale już nie za lekko. Poza tym zrobiłem kilka bardzo konkretnych akcentów aż czułem że zapieka :) Maksymalna moc 858 wat swoje mówi ;)No i wziąłem dziś przednie koło wyścigowe Mavic RSys, żeby sprawdzić czy nadal coś tam w nim trzaska i stuka, bo nie wiedziałem czy brać je na jutrzejszy wyścig.
Jak jechałem na poligonie wpadłem w mega dziurę, nawet nazwałbym to kraterem :/ Ledwo utrzymałem się na rowerze, z przedniego koła oczywiście od razu charakterystyczny dźwięk psssssss. Zatrzymałem się, zmieniłem dętkę, sprawdziłem czy koło ma bicie - niestety było zauważalne co oznaczało oddanie koła do centrowania w serwisie Mavica - samemu się nie da :/
Jak dojechałem do domu to mnie dopiero krew zalała - okazało się, że jedna z karbonowych szprych jest złamana !!!!!! Nawet wolę nie myśleć jakie to będą koszty :(
Póki co zmieniłem tylko oponę, dałem Schwalbe na swoje koło treningowe i jutro będę się na nim ścigał... Nic tylko się popłakać...
Kategoria: 0 - 70
Dane wyjazdu:
81.22 km
0.00 km teren
02:32 h
32.06 km/h:
Maks. pr.:52.10 km/h
Kadencja:81.0
HR max:173 ( 86%)
HR avg:144 ( 72%)
Podjazdy:546 m
Kalorie: 1462 kcal
Rower:Giant TCR C2
Podjazdowo
Czwartek, 17 maja 2012 · dodano: 17.05.2012 | Komentarze 2
Na dziś konkretna robota treningowa, czyli katowanie podjazdów do Radojewa.Najpierw pół godzinki na spokojnie, potem 6 razy podjazd na bardzo twardo w seriach - wszystko ponad progiem, następnie runda w drugiej i trzeciej strefie i powrót do domu.
Wiało dziś potwornie, podjazdy bardzo ciężko się jechało, bo wiatr aż rzucał po asfalcie, a najgorsze były nawroty na ruchliwej trasie Poznań-Biedrusko, w ogóle tam niektórzy jeżdżą jak wariaci. Jeden palant zaczął mnie wyprzedzać i coś jechało z naprzeciwka, usłyszałem tylko ostry pisk opon za mną i w sumie czekałem aż we mnie wjedzie idiota, ale na szczęście obyło się bez ofiar...
Trening ogólnie pięknie wszedł w nogi, była ochota na więcej podjazdów ale teraz jestem w trybie międzywyścigowym więc na treningach robię dokładnie to co w planie i nic więcej, co by się czasem nie zajechać przez głupotę.
Podjazdy (czas, śr. puls, śr. moc):
1. 3:01, 160, 314 wat
2. 3:06, 164, 291 wat
3. 3:05, 165, 297 wat
4. 3:03, 166, 293 wat
5. 3:05, 165, 287 wat
6. 3:00, 164, 279 wat
Na pierwszym podjeździe chyba pobiłem dotychczasowy rekord, 314 wat przez 3 minuty to już konkret :) Noga się rozkręca :P
Aaaaa i już wyjaśniłem z trenerem dlaczego na początku Pucharu Równicy była taka tragedia, wszystko już wiem i mam nadzieję, że więcej takiego błędu nie popełnię, ale co i jak to zachowam dla siebie. Grunt, że powód został zdiagnozowany.
Kategoria: 70-90
Dane wyjazdu:
61.96 km
0.00 km teren
02:02 h
30.47 km/h:
Maks. pr.:51.40 km/h
Kadencja:86.0
HR max:151 ( 75%)
HR avg:128 ( 64%)
Podjazdy:345 m
Kalorie: 968 kcal
Rower:Giant TCR C2
Lekko na mocnym wietrze
Środa, 16 maja 2012 · dodano: 16.05.2012 | Komentarze 9
Dziś miało być lekko i przyjemnie, ale było tylko lekko, bo skutecznie zniechęcał mnie wiatr. Ciężko było trzymać moc w ryzach, bo z każdym powiewem zaraz moc skakała w górę. Normalnie wiało jak cholera, ale ostatnio to standard.W sumie po Ustroniu chyba żadna pogoda mnie już nie zdziwi ;)
A najlepszy mi wyszedł średni puls, nie pamiętam kiedy miałem taki niski przy średniej ponad 30 km/h ;) No ale moc się zgadza, więc jest OK.
Jak ktoś chce to poniżej link do galerii zdjęć z Ustronia:
https://picasaweb.google.com/112003036294830553460/PucharRownicy2012
I trzy które znalazłem ostatnio i są zajebiste:
Kategoria: 0 - 70
Dane wyjazdu:
81.63 km
0.00 km teren
02:32 h
32.22 km/h:
Maks. pr.:60.00 km/h
Kadencja:83.0
HR max:180 ( 90%)
HR avg:145 ( 72%)
Podjazdy:379 m
Kalorie: 1377 kcal
Rower:Giant TCR C2
Mocny trening + fotki z Ustronia :)
Wtorek, 15 maja 2012 · dodano: 15.05.2012 | Komentarze 4
Na dziś w planie była mocna jazda, najpierw kilka interwałów w układzie 1:1, a potem coś czego nie lubię czyli tempówki progowe.Dziś te tempówki tym bardziej wchodzące w nogi, że każda trwała 15 minut, a trzymanie mocy w zakresie 240-280 wat przez taki czas to już boli ;) W dodatku na koniec każdego powtórzenia był jeszcze lotny finisz 15-sekundowy. A robiłem je na poligonie na trasie Biedrusko-Złotniki, a to bardzo pofałdowana trasa i bardziej w górę niż w dół.
Trzeba przyznać, że teraz mam poczucie dobrze spełnionego obowiązku-treningu :)
Tempówki:
1. 35,5 km/h, puls 161, 250 wat,
2. 35,9 km/h, puls 157, 245 wat,
3. 35,4 km/h, puls 158, 247 wat
I tak jak w temacie, w necie znalazłem kilka fotek z Pucharu Równicy:




Dane wyjazdu:
0.00 km
0.00 km teren
b/d. h
b/d. km/h:
Maks. pr.:- km/h
Kadencja:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant TCR C2
Odnowa - przyszły bileciki :D
Poniedziałek, 14 maja 2012 · dodano: 14.05.2012 | Komentarze 4
Po takim wyścigu należało się :) Wizyta na basenie, sauna sucha 3x8 minut, potem jacuzzi.Kupiłem w końcu nową opaskę na obręcz i założyłem. Szersza niż ostatnio i mam nadzieję, że to koniec moich przygód z rozwalaniem dętek w kole z Powertapem.
I chyba w Cykloturze na serwisie pracuje jakiś amator, na opasce która była założona było napisane cytuję "Don't use for road rims" i max 7 bar - i jak tu się nie zdenerwować... Grunt, że teraz jest właściwa opaska na właściwym miejscu.
I z innej beczki, dziś przyszły bileciki :):)
Kategoria: Basen
Dane wyjazdu:
40.00 km
0.00 km teren
01:30 h
26.67 km/h:
Maks. pr.:61.60 km/h
Kadencja:82.0
HR max:166 ( 83%)
HR avg:117 ( 58%)
Podjazdy:250 m
Kalorie: 600 kcal
Rower:Giant TCR C2
Poranny rozjazd w Ustroniu
Niedziela, 13 maja 2012 · dodano: 13.05.2012 | Komentarze 2
Wstałem rano i na czczo pojechałem sobie na poranny rozjazd po wyścigu, bo było sucho i nie padało. Zimno jak cholera, trochę zmarzłem. Pokręciłem się po Ustroniu na niskim tętnie i bardzo spokojnie.Po wyścigu czuję się dobrze, trochę nogi bolą.
Są już wyniki oficjalne:
M2 - 19
OPEN - 53
Czas z Garmina - 3:19:18 dałby mi miejsce w pierwszej trzydziestce OPEN i pierwszej dziesiątce w kategorii, więc trochę mi się humor poprawił ;)
Pomimo masakry na pierwszy podjeździe nie było źle w ostatecznym rozrachunku... gdyby tylko nie ta guma, no ale to zdarzenie losowe.
Teraz czekam na fotki :)
Jedno już mam - z mety na Równicy:
Dane wyjazdu:
30.00 km
0.00 km teren
01:15 h
24.00 km/h:
Maks. pr.:- km/h
Kadencja:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant TCR C2
Przed i po Ustroniu
Sobota, 12 maja 2012 · dodano: 12.05.2012 | Komentarze 1
Rozgrzewka i koszmarny powrót z Równicy do domu :/ Kategoria: Nie przypisana.
Dane wyjazdu:
98.00 km
0.00 km teren
03:19 h
29.55 km/h:
Maks. pr.:70.00 km/h
Kadencja:77.0
HR max:190 ( 95%)
HR avg:164 ( 82%)
Podjazdy:1704 m
Kalorie: 2285 kcal
Rower:Giant TCR C2
Pechowy Puchar Równicy 2012
Sobota, 12 maja 2012 · dodano: 12.05.2012 | Komentarze 17
Co to była za szkoła życia... Ale może od początku...Pobudka o 7:30, szybkie śniadanko, trochę relaksu, ubieram się i jadę na start z Bartkiem, który nocował w tym samym ośrodku co ja.
Rano było 20 stopni i piękne słońce, ale ja wiedziałem z prognoz co ma się dziać potem, więc ubrałem potówkę, bluzę i na nią koszulkę, na nogi wziąłem nogawki, ale potem z nich zrezygnowałem – i chyba dobrze.
Na starcie widzę, że większość ubrana całkowicie na letnio – co oni prognoz nie sprawdzają ??!! Trochę pogadanki z innymi zawodnikami Vteam Jamis – a było nas razem 6 szosowców :)
Na starcie widać kto będzie walczył dziś o zwycięstwo, mocna ekipa z Nutraxxx, Team Dobrych Sklepów Rowerowych i inni... Ja po wczorajszym się nie walkę nie nastawiałem i bardzo dobrze zrobiłem ;)
1,2,3 i start, przejeżdżamy przez rondo i już w zasadzie zaczyna się podjazd pod Równicę ale z przejazdem po płaskiej równi pod sanatorium. Od startu tempo dość mocne, a ja daję się trochę zamknąć w środku stawki.
Cel jest prosty, jechać mocno ale nie za wszelką cenę z czołówką jak na Pętli Beskidzkiej, bo przed nami 140 km.
Dojeżdżamy do sekcji brukowej i zgodnie z przewidywaniami zaczynam tu tracić, jedzie się strasznie, zarówno oddech jak i nogi coś nie bardzo współpracują. Zaraz po bruku jest sztywna prosta i wciąż nie mogę dojść do siebie, puls mega wysoki. W dodatku zaczyna mnie boleć kolka i to tak dość ostro.
Muszę odpuścić, jadę dość spokojnie i niestety trochę ludzi mnie wyprzedza, no cóż – zajechać się na starcie nie ma sensu.
W połowie podjazdu zaczyna psuć się pogoda, robi się coraz zimniej i nachodzą chmury, na szczyt wjeżdżam już w konkretnej mgle, nawrót i zjazd tą samą drogą. Jest trochę niebezpiecznie, bo jedziemy w mleku, a przecież wciąż inny podjeżdżają lewą stroną. Trzeba zasuwać ale ostrożnie, najgorzej tradycyjnie na bruku, potem już w prawo i jedziemy hopkami góra-dół. Zbiera się całkiem fajna ekipa, w której jest m.in. Rafał Wiatrak z Vteam Jamis, ktoś z Interkolu i kilku innych konkretnych zawodników.
Jako, że w nogach mam znowu jakieś dziwne mrowienie – tak jakbym miał dostać skurcze łykam magnez i postanawiam trzymać się raczej z tyłu grupy. Po chwili zaczyna padać... W sumie już nie odpuściło do samej mety.
Tempo było dla mnie idealne, co jakiś czas ktoś odpadał na hopkach, bo wolno nie jechaliśmy, na przejeździe przez wąską kładkę zostaję z tyłu i potem muszę gonić grupę ale daję radę. Cały czas czułem się jakoś dziwnie.
Dojeżdżamy do miejsca, gdzie powinien być rozjazd na dodatkowe rundy, na szczęście organizator podjął decyzję, że wszyscy jadą krótszy dystans czyli ok. 100 km – planowane 140km chyba dla wielu skończyłoby się hipotermią.
I tak na 70 km czuję, że ze mną jest coraz lepiej i noga zaczyna ładnie kręcić – trochę późno ale co tam, trzeba się cieszyć. Jako, że wiem iż zbliża się najgorszy podjazd na całej trasie – sztywny, ponad 20% nachylenia przesuwam się do przodu grupy chcąc wjechać tam w czubie. Jak jest sztywno i wąsko trudno wyprzedzać. Zaczynam podjazd jako pierwszy w grupie i od razu dość mocno. Idzie pięknie, widzę jak reszta ma duże problemy z utrzymaniem mi koła, udaje się kilku zawodnikom. Niestety nagle słyszę syk z przedniego koła :( Dokończam podjazd (wjeżdżam jako pierwszy z grupy) na laczku i zatrzymuję się na zmianę dętki. Ale łatwe to nie było, lejący deszcz, silny wiatr i skostniałe dłonie nie pomagały, nie wiem ile mi to czasu zajęło (będę mógł porównać mój czas z wynikami to się dowiem). Mija mnie całe mnóstwo zawodników :/
W końcu się uporałem z dętką i ruszam w dół, czytałem na forum szosowym, że ten zjazd jest bardzo niebezpieczny i ludzie wypadali z zakrętów, a działo się to na suchym. Zjeżdżam więc baaaardzo ostrożnie i dobrze robię. Nagle słyszę za mną krzyk uwaga i widzę jak koło mnie przelatuje przez trawę jakiś zawodnik ubrany w ciuchy Dobre Sklepy Rowerowe, wygląda to potwornie, robi chyba z dwa koziołki i ostatecznie ląduje na asfalcie. Widzę połamane koła, zwalniam do zera, sprawdzam czy jest przytomny – jest, kawałek dalej stała straż pożarna więc jadę w dół i mówię, że chwilę wcześniej był wypadek, tylko tyle mogę zrobić. Stąd jadę w ulewie samotnie, aż do samego Ustronia, co jakiś czas ktoś z wyprzedzanych ludzi siada mi na koło ale raczej nie daje rady utrzymać mojego tempa (starałem się jak mogę ;) Po drodze z naprzeciwka jedzie na sygnale GOPR – pewnie do zawodnika, którego koszmarny upadek widziałem na żywo...
Pozostał finałowy podjazd na Równicę, tym razem na mokro i na zmęczeniu. Postanawiam zapodać mocne tempo i wyprzedzić tylu zawodników ile się da, w sumie aż do samej góry trochę ich wyprzedziłem – nie chciało i mi się liczyć ale całkiem całkiem ;)
Wpadam na metę – koniec, cały się trzęsę – inni z resztą też. Biorę medal, ubieram jeszcze kamizelkę i zjeżdżam do Ustronia do domu. Ciepły prysznic i leżenie pod kołdrą pozwala mi dojść do siebie.
Nie wiem jaki czas i miejsce – te dane będą wieczorkiem, ale pozostaje radość z ukończenia tej szkoły życia. Żeby się tak skatować i jeszcze za to zapłacić :D
Podsumowując miejsce dla mnie jest nieważne, trochę szkoda tej gumy, bo myślę że z tej mojej grupy goniącej mógłbym wygrać, warunki były iście nie kolarskie i jak jeszcze raz usłyszę że nie ma pogody w której nie można jeździć, są tylko źle ubrani kolarze to zabiję :P
A analizując pierwszy podjazd pod Równicę zobaczyłem ile mi jeszcze brakuje do czołówki i ile czeka mnie jeszcze ciężkiej pracy... ale jest motywacja, a to najważniejsze :)
No i powinny być fajne fotki, ale to później :)
W tej pogodzie nawet GPS zwariował, co widać po wykresie wysokości – powinna być tam dwa razu Równica, a nie jest :)
P.S. Z wyników wychodzi, że zmiana dętki zajęła mi 10 minut, co w rezultacie daje 20 miejsc, a pewnie byłoby nawet lepiej, bo przecież cały dystans do mety jechałem samotnie...




Dane wyjazdu:
40.20 km
0.00 km teren
01:40 h
24.12 km/h:
Maks. pr.:64.90 km/h
Kadencja:77.0
HR max:177 ( 88%)
HR avg:138 ( 69%)
Podjazdy:641 m
Kalorie: 797 kcal
Rower:Giant TCR C2
Przepalenie przed Ustroniem, czyli na Równicę i z powrotem ;)
Piątek, 11 maja 2012 · dodano: 11.05.2012 | Komentarze 4
W Ustroniu byłem już popołudniu więc korzystając z genialnej pogody oczywiście tradycyjnie zrobiłem wprowadzenie przed wyścigiem. Żeby przyzwyczaić nogę do podjazdu ale i serducho do klimatu i pojechałem oczywiście na Równicę.Od razu powiem, że jechało mi się bardzo źle, dla porównania dzień przed Radkowem było o niebo lepiej. Noga dziś nie kręciła, oddech ciężki, puls wysoki i jeszcze jakieś mrowienie w łydkach - dziwna sprawa. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej ;)
Za to pogoda ma być MASAKRYCZNA - zimno, lejący deszcz, bardzo silny wiatr i mgła, dla mnie to warunki idealne.... żeby po drodze wsiąść do jakiejś knajpy i się dalej nie ruszać hehe ;)
Sam podjazd na Równicę bardzo fajny, lekko nie było, a najgorszy jest odcinek z kostką - kurde jak popada to będzie bardzo ciężko - ja jestem lekki więc pod górę na mokrej kostce koło będzie buksować jak w Srebrnej Górze rok temu, a co będzie w dół - bardzo ślisko i aż się boję tego zjazdu...
Na wynik się nie nastawiam, bo raz że noga nie taka, a dwa że warunki wybitnie nie pode mnie - jazda z żaglem w postaci przeciwdeszczowej kurtki z nieoddychającego materiału na takim wietrze to będzie walka o przetrwanie. Nawet rower jakiś taki obrażony, że chcę go wyciągać na takie warunki ;)
A w ramach motywacji puściłem sobie końcówkę etapu Tour de Pologne z metą na Równicy właśnie i to jak oni tam wjeżdżali... kosmos jakiś :) Jednak Pro Tour to Pro Tour, a Daniel Martin to niezły wycinak jest :)
No ale na Równicy kilka fotek wpadło:





Opis linka
Dane wyjazdu:
83.55 km
0.00 km teren
02:35 h
32.34 km/h:
Maks. pr.:59.80 km/h
Kadencja:90.0
HR max:177 ( 88%)
HR avg:137 ( 68%)
Podjazdy:350 m
Kalorie: 1332 kcal
Rower:Giant TCR C2
Fajny trening
Środa, 9 maja 2012 · dodano: 09.05.2012 | Komentarze 4
Nie wiedziałem jak tam moje nogi po tygodniu jazdy po górach więc dziś miało być trochę szybciej. No i tak właśnie było, na dzień dobry z wiatrem i piękny trening szybkościowy. Spotkałem znajomego i trochę jechaliśmy razem po zmianach.Powrót był pod mocny wiatr i tu już przestało być przyjemnie.
Ale ogólnie wyszedł fajny trening, myślę że idealny przed Ustroniem, tak apropo prognoza pogody na sobotę w Ustroniu to miazga... 8 stopni i lejący deszcz - załamka :/ To nie są warunki dla mnie...
Kategoria: 70-90
Dane wyjazdu:
53.90 km
0.00 km teren
01:52 h
28.88 km/h:
Maks. pr.:48.40 km/h
Kadencja:95.0
HR max:155 ( 77%)
HR avg:122 ( 61%)
Podjazdy:270 m
Kalorie: 790 kcal
Rower:Giant TCR C2
Rozjazdowo
Wtorek, 8 maja 2012 · dodano: 08.05.2012 | Komentarze 1
Miał być rozjazd po Radkowie w niedzielę, ale nie dałem rady czasowo, w dodatku była paskudna pogoda. Wczoraj natomiast pojechałem na basen i saunę.Dziś zgodnie z planem pojechałem rozkręcić lekko nogę.
Nie wiem czemu, ale po wczorajszej saunie i jacuzzi bardzo rozbolało mnie prawe udo - jak taki klasyczny zakwas, masakra, dziwne to jak cholera.
Z uwagi na tą niedogodność dziś bardzo leciutko i miękko, mam nadzieję że to szybko przejdzie, bo zaraz Ustroń...
I tak niskiego pulsu u siebie chyba nie pamiętam.
Muszę też czujnik kadencji poprawić, bo coś świruje i często pokazuje 0....
Kategoria: 0 - 70
Dane wyjazdu:
0.00 km
0.00 km teren
b/d. h
b/d. km/h:
Maks. pr.:- km/h
Kadencja:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant TCR C2
Odnowa
Poniedziałek, 7 maja 2012 · dodano: 07.05.2012 | Komentarze 0
Po takim tygodniu należy się chwila relaksu więc dziś po pracy pojechałem na basen.Najpierw 3 razy sauna sucha, potem jacuzzi. I tak mnie wymasowało, że niektóre mięśnie bolą bardziej niż bolały przed basenem ;)
W sumie to odczuwam trochę Radków w nogach - tam gdzie mnie skurcze złapały, widać, że się zbytnio nie oszczędzałem :)
Kategoria: Basen
Dane wyjazdu:
35.00 km
0.00 km teren
01:20 h
26.25 km/h:
Maks. pr.:- km/h
Kadencja:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant TCR C2
Rozgrzewka i rozjazd w Radkowie
Sobota, 5 maja 2012 · dodano: 05.05.2012 | Komentarze 0
Rozgrzewka i potem rozjazd po wyścigu. Kategoria: Nie przypisana.
Dane wyjazdu:
135.00 km
0.00 km teren
04:28 h
30.22 km/h:
Maks. pr.:63.20 km/h
Kadencja:88.0
HR max:182 ( 91%)
HR avg:164 ( 82%)
Podjazdy:2284 m
Kalorie: 3045 kcal
Rower:Giant TCR C2
Klasyk Radkowski 2012 MEGA
Sobota, 5 maja 2012 · dodano: 05.05.2012 | Komentarze 20
Kolejny wyczerpujący wyścig po górach za mną, uczucia mieszane, ale może od początku...Pobudka o 6:30, bo start już o 8:30, za oknem mgła i zimno, ale ICM wskazywał że wyjdzie szybko słońce, więc tylko rękawki i na krótko. Śniadanie zjedzone, jedziemy na start. Marzłem strasznie na rozgrzewce, zamontowałem numer z chipem i za chwilę zrobiła się 8:30 więc czas startu.
Ruszamy... już nad Zalewem na pierwszej hopce narzucam ostre tempo, żeby sprawdzić kto jest wartościowy w grupie :) Utrzymuje się dwóch szosowców i jeden na MTB.
Do Wambierzyc lecimy po zmianach, a tempo ogniste :) MTB wymięka, zostajemy w trójkę.
No to zaczyna się pierwszy podjazd, taki nie za długi, nie za krótki. Wychodzę na zmianę i zapodaję tempo, przełożenie z blatu. Widzę, że koledzy się męczą ale trzymają koło. Jednak to nie pora na urywanie grupy, bo koledzy wyglądali na całkiem mocnych :)
Następnie szybki i krótki zjazd i zaczyna się drugi podjazd, który jest już dość długi i przede wszystkim ostro nachylony, czyli "Batorówek". Na największej stromiźnie odjeżdżam, słysząc ostre sapanie towarzyszy z grupy dokręcam i tylko się oddalam :)
Jestem na szczycie i teraz zjazd... ale jaki... dziura na dziurze dziurą pogania, strasznie się jechało, ręce całe obolałe, rower co chwilę wylatywał w powietrze ;) Pod koniec zjazdu doganiają mnie towarzysze z grupy, lepiej zbudowani to raz że zjazdy szybciej im idą, a dwa że łatwiej im na dziurach.
Potem była sekcja podjazdów, ale bardziej hopek które strasznie denerwowały, jednakże koledzy się utrzymywali na kole. Na zjazdach z kolei ja się musiałem napocić, żeby trzymać koło.
Dojechaliśmy razem do Kudowy Zdrój, gdzie zaczynała się wisienka na torcie całej tej rundy, czyli 10-kilometrowy podjazd do Karłowa. Zostałem tylko ja i jeden kolega, który jak się później okazało jeździł kiedyś w Mapa Map i nawet był np. 7 na Jarna Klasika, czyli towarzystwo godne :)
Utrzymał się na kole cały podjazd, ale ja też nie jechałem jakoś zabójczo mocno, pamiętając że jeszcze jedna rundka przede mną. Po drodze doszedłem Krisa z bikestats. Zaproponowałem koło, ale nie chciał :D
Z Karłowa to już szybki zjazd do Radkowa i lecimy kolejną rundę.
Na podjeździe za Wambierzycami dochodzi nas Bartek Bolewski (WinSho), który startował 2 minuty za mną, trzeba przyznać, że ładnie pocisnął i dał radę dojechać. Na Batorówku odjeżdżamy razem z Bartkiem i dalej już jedziemy w dwójkę połykając kolejnych kolarzy.
Współpraca się ładnie układała, razem zaczęliśmy podjazd do Karłowa i długo jechaliśmy razem. Pod koniec trochę podkręciłem tempo i odjechałem. Pozostał mi szybki zjazd do Radkowa, dawałem ile fabryka dała, ale przy mojej wadze na tego typu zjazdach szału nie ma.
Skręt nad Zalew i jadę do mety, zaczęły mnie łapać skurcze - w sumie w idealnym momencie, bo zaraz koniec ;) Wpadam na metę, patrzę na czas: 2:28:24, wynik z ubiegłego roku poprawiony o ponad 20 minut !!
Z tego co kojarzyłem w zeszłym roku dałoby mi to 1 miejsce OPEN więc jadę do kolesia od pomiaru czasu żeby w zasadzie tylko upewnić się, że pudło w kategorii mam jak w banku.
Patrzę na wyniki i nie wierzę... Znowu 4 miejsce w kategorii M2, 7 open.
Co za masakra, zrobić taki czas i tylko 4 miejsce :/ Jestem zły na maksa, wygrał jakiś Czech z czasem 4:07, ja się pytam jak on to zrobił... No kosmos jakiś :)
Ehhhh pozostał niedosyt straszny, szczególnie że rok temu wygrałbym tym czasem chyba OPEN, wiadomo cieszy progres, ale zdjęcia na pudle brak...
Wyniki:
M2 - 4/13
OPEN - 7/81
Jedno foto z trasy:
Dane wyjazdu:
38.61 km
0.00 km teren
01:29 h
26.03 km/h:
Maks. pr.:65.30 km/h
Kadencja:84.0
HR max:173 ( 86%)
HR avg:134 ( 67%)
Podjazdy:560 m
Kalorie: 672 kcal
Rower:Giant TCR C2
Przepalenie nogi przed Radkowem
Piątek, 4 maja 2012 · dodano: 04.05.2012 | Komentarze 6
Wczoraj zupełnie wolne po ciężkim tygodniu, więc dziś obowiązkowo trzeba było przepalić nogę przed jutrzejszym wyścigiem w Radkowie.Pojechałem sobie na lekko podjazd do Karłowa, potem odkryłem super szosę w kierunku schroniska Pasterka - polecam, jedzie się w lesie, wszędzie dookoła super formy skalne Gór Stołowych itd.
I teraz jeśli patrzeć na cyferki i statystyki... W zeszłym roku też dzień przed Klasykiem Radkowskim zrobiłem identyczny podjazd. Jak porównuję to dziś zrobiłem go o prawie 4 minuty krócej, mając puls o około 10 uderzeń niższy... oj bardzo mnie to cieszy i nastraja optymistycznie przed jutrem. Byle nie było jakiegoś pecha.
Startuję o 8:30 więc pewnie będzie zimno i rękawki obowiązkowo. Patrząc na listę startową jest kilka "gorących" nazwisk, lekko nie będzie - nastawiam się na jazdę solo przez 135 kilometrów. Podstawowy cel - pobić ubiegłoroczny czas o 10 minut :D
Dane wyjazdu:
0.00 km
0.00 km teren
b/d. h
b/d. km/h:
Maks. pr.:- km/h
Kadencja:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Giant TCR C2
Regeneracja sauna/basen
Czwartek, 3 maja 2012 · dodano: 03.05.2012 | Komentarze 5
Po ostatnich sześciu bardzo intensywnych dniach przyszła pora na dzień wolny, co by odpowiednio odpocząć przed Radkowem. I tak nie będę wypoczęty na 100% ale powinno być dobrze ;) W sumie nie pamiętam, żebym kiedykolwiek wcześniej był wstanie jeździć na takim poziomie przez 6 dni z rzędu i się odpowiednio regenerować.Przez ostatnie 6 dni zrobiłem dokładnie:
562 kilometry
6700 metrów przewyższenia
No i trzeba pamiętać, że w tym był długi wyścig i ciężka czasówka :)
No a dziś pojechałem na basen, zaliczyłem saunę suchą 3 razy po 8 minut i potem 20 minut jacuzzi. Teraz czuję się zrelaksowany i chyba gotowy na walkę o pudło w sobotę ;)
Kategoria: Basen
Dane wyjazdu:
75.44 km
0.00 km teren
03:05 h
24.47 km/h:
Maks. pr.:71.30 km/h
Kadencja:72.0
HR max:173 ( 86%)
HR avg:138 ( 69%)
Podjazdy:1511 m
Kalorie: 1553 kcal
Rower:Giant TCR C2
Byle pod górę ;)
Środa, 2 maja 2012 · dodano: 02.05.2012 | Komentarze 3
Kolejny mocno odczuwalny dla nóg trening za mną :)Dziś chodziło mi w zasadzie tylko o pozaliczanie podjazdów bez podkręcania tempa.
Nie licząc zadanych ćwiczeń na podjazdach było spokojnie.
Najpierw pojechałem do Podgórzyna, gdzie spotkałem się z kolegą z bikestats - Krzywym i dalej razem jechaliśmy gadając o wszystkim i o niczym ;)
Niestety po chwili poszła mi kolejna guma - po powrocie do Poznania koniecznie kupuję nową opaskę, na szczęście dętki połatane to już nie taka wielka strata ;)
Podjechaliśmy do szlabanu na Karkonoską, potem szybki zjazd przez Przesiekę, objazd Zbiornika Sosnówka i podjazd aż do Karpacza Górnego, gdzie kolega pojechał w kierunku do domu, a ja w tył zwrot.
Zjechałem jeszcze na dół, zaliczyłem podjazd do Zachełmia i dalej przez Przesiekę aż do drogi sudeckiej - czemu mnie tam tak ciągnie na prawdę nie wiem :D Ale fajnie się mija wycieczki na takiej stromiźnie jak tam jest, te oczy ludzi patrzących ze zdziwieniem, że oni ledwo idą, a ja jadę rowerem - bezcenne :D
Kolejna udana jazda i kolejne konkretne przewyższenie na krótkim dystansie, Krzywy dzięki za towarzystwo i miłe pogawędki na podjazdach :D
Kategoria: Nie przypisana.
Dane wyjazdu:
26.50 km
0.00 km teren
01:00 h
26.50 km/h:
Maks. pr.:45.00 km/h
Kadencja:85.0
HR max:155 ( 77%)
HR avg:123 ( 61%)
Podjazdy:161 m
Kalorie: 434 kcal
Rower:Giant TCR C2
Popołudniowy rozjazd
Wtorek, 1 maja 2012 · dodano: 01.05.2012 | Komentarze 0
Na zgrupowaniu nauczyłem się jak dużo może dać wieczorny spokojny rozjazd po ciężkim treningu rano. Wiadomo, że normalnie jest to niewykonalne z uwagi na pracę, ale na urlopie będą w górach droga wolna :)No więc wieczorkiem na spokojnie rozkręcenie nogi :)
I zabójcza średnia moc 116 wat ;)
Dane wyjazdu:
117.27 km
0.00 km teren
04:25 h
26.55 km/h:
Maks. pr.:68.70 km/h
Kadencja:73.0
HR max:177 ( 88%)
HR avg:143 ( 71%)
Podjazdy:2221 m
Kalorie: 2206 kcal
Rower:Giant TCR C2
Soczyście górski etap... i nawet ze śniegiem
Wtorek, 1 maja 2012 · dodano: 01.05.2012 | Komentarze 4
Chciałem dziś zaliczyć "Małą koronę Karkonoszy" czyli Przełęcz Karkonoską, Cerną Horę i Przeł. Okraj...Wyjechałem rano, jakoś po 9:00, piękne słońce, jeszcze nie tak gorąco - całkiem sympatycznie. Po 10 minutach zerwał się wiatr wiejący z gór tak silny jak na Czasówce Sudeckiej i już nie odpuścił - to on w ten dzień rozdawał karty :/
Na początku jakieś problemy z Garminem, naliczał czas ale nie chciał liczyć dystansu, zauważyłem że trochę się gubi jak raz czyta z piasty Powertap, a na drugi dzień musi z GPSa, bo biorę inne koła. Dziś wziąłem wyścigowe, bo na Karkonoską obowiązkowo trzeba mieć kasetę 27.
Zaczynam najtrudniejszy podjazd w Polsce ale wybieram wersję trochę łagodniejszą czyli przez Borowice, wolę dziś trochę dłużej, a spokojniej. Z dołu widać, że na przełęczy leży śnieg ale znowu nie tak bardzo dużo, jadę z nadzieją że może jest jak na Giro Italia i szosa odgarnięta, a śnieg po bokach.
Pierwszy mega stromy fragment za szlabanem już za mną, trochę się wypłaszcza (o ile można to tak w ogóle nazwać) i połykam kolejne kilometry. Jadę, jadę i nagle:

To by było na koniec podjeżdżania pod Karkonoską, a szkoda, bo zostało już bardzo mało :/ No i cały plan z moją Koroną Karkonoszy wziął w łeb, trzeba było na szybko wymyśleć coś innego.
Na pamiątkę zrobiłem kilka fotek:



Kto zjeżdżał z Karkonoskiej ten wie, że to istna makabra, jechałem 15 km/h z cały czas zaciśniętymi klamkami, momentalne puszczanie hamulców rozpędzało rower błyskawicznie, a wszechobecne dziury to śmierć w oczach. W ogóle ktoś dla zabawy prawie całkiem zamknął szlaban na dole, trzeba być nie spełna rozumu... Prawie w niego przywaliłem.
No to, żeby zaliczyć konkretny górski etap trzeba było zadowolić się podjazdami po polskiej stronie, które znam już praktycznie jak własną kieszeń ;)
Na początek zjazd do Podgórzyna i dalej na Sosnówkę, a stąd już podjazd aż do Karpacza Górnego, czyli trasą Górskich Mistrzostw Polski. Jechało się całkiem fajnie nie licząc wiatru w twarz i upału (Garmina nagrzał się do 33 stopni).
Zjazd przez Karpacz to było dziś nieporozumienie, turystów jak kamieni na szlakach, cały czas sznurek samochodów i jazda z prędkością poniżej 20 km/h - masakra.
Potem odbijam w prawo i lecę na Kowary skąd zamierzam zaliczyć Przełęcz Okraj ale pierwszy raz słynną już Drogą Głodu. Znowu wieje w mordę i ledwo kręcę, na domiar złego nie zauważyłem skrętu i podjechałem pod sztolnie, skąd trzeba było się wrócić i konkretnym nachyleniem atakować Przełęcz Kowarską.
Na szczęście szybko wjechałem, a dalej to już dobrze mi znana droga na Przełęcz Okraj, która poszła sprawnie i całkiem przyjemnie. Na szczycie dużo ludzi, krótki postój na batona i kilka fotek:


Czerwona strzała chciała skosztować trochę śniegu:

To już na zjeździe:

Na zjeździe nie szalałem, albo inaczej szalałem aż prawie miałem czołowe zderzenie z jakimś audi - od tego momentu jechałem jak pokorny baranek :D Zjazd drogą głodu jest teraz super - ładny asfalt i spore nachylenie robią swoje :)
Powrót z Kowar to ciągła walka z wiatrem, ale jakoś dojechałem do Sobieszowa. A że normalny nie jestem to zamiast skręcić do domu, podjechałem jeszcze do Michałowic i wróciłem przez Piechowice.
No to by było na tyle, przewyższenie wyszło konkretne i o to chodziło :)


